sábado, 24 de outubro de 2015

Uzdrowić się ze ślepoty. – Trafna refleksja. Autor: José Antonio Pagola.


"Zatrzymawszy się tedy Jezus kazał przywołać go do siebie. I wołali niewidomego mówiąc: Bądź dobrej myśli, chodź, woła cię. A on, zrzuciwszy swój płaszcz, zerwał się i przybiegł do Jezusa.
Powiedział do niego Jezus: Co chcesz, żebym ci uczynił? A niewidomy odrzekł: Nauczycielu, żebym przejrzał.  Wtedy rzekł mu Jezus: Idź, uzdrowiła cię twoja wiara. I zaraz przejrzał, i ruszył za Nim w drogę."  (Mk 10, 49-52).

Poniżej,  krótka ale bardzo aktualna refleksja,  której tłem jest biblijny tekst Mk 10,  46-52 (Jezus uzdrawia niewidomego Bartymeusza).
Jej autorem jest hiszpański teolog José Antonio Pagola.
Tekst został opublikowany na internetowej stronie Instytutu Unisinos Humanitas (IHU).

Warto przeczytać!
WCejnog

(Tłumaczenie z języka portugalskiego)


Refleksja

Co robić, kiedy wiara już wygasa w  naszych sercach? Jesteśmy w stanie zareagować?  Jak wyjść  z obojętności?  Ewangelista Marek opisuje uzdrowienie niewidomego Bartymeusza  właśnie w celu zachęcenia  swoich czytelników do działania, które może przemienić ich życie.

Nie trudno nam rozpoznać sie, patrząc na  figurę Bartymeusza. Czasami żyjemy jak "niewidomi", bez oczu, by móc patrzeć na życie  tak jak Jezus. "Siedzący",  zainstalowani w konwencjonalnej religii, bez sił, by iść Jego śladami. Zagubieni, "na uboczu drogi", która wiedzie do Jezusa, i nie mając Go jako przewodnika  naszych chrześcijańskich wspólnot.

Co możemy zrobić?  Pomimo swej ślepoty, Bartymeusz "uprzytamnia sobie", że Jezus może wejść w jego życie. Nie może przegapić okazji i zaczyna krzyczeć raz po raz: ". Zmiłuj się nade mną".  Początek zawsze jest taki:  otworzyć się na jakąkolwiek możliwość lub doświadczenie, które może uzdrowić nasze życie.

Niewidomy nie umie recytować modlitw wypracowanych  przez innych. Umie tylko krzyczeć i prosić o współczucie, ponieważ czuje się źle. Ten pokorny i szczery krzyk, wychodzący z głębi serca, może być dla nas początkiem nowego życia. Jezus nie przejdzie obok obojetny.

Niewidomy nadal siedzi na ziemi, z dala od Jezusa, ale uważnie słucha tego, co mówią Jego posłańcy: "Odwagi, chodź, bo Jezus cię woła".

Najpierw, zapala się w nim mały płomyk  nadzieji. Następnie, słysząc skierowane do niego wezwanie, żeby  się podniósł,  reaguje.  Wreszcie,  już nie czuje się samotny: Jezus go woła. Ten fakt wszystko zmienia.

Bartymeusz daje trzy kroki, które zmienią jego życie. "Porzuca płaszcz", gdyż on utrudnia mu spotkanie się z Jezusem. Wkrótce jednak, pomimo że jeszcze porusza się w ciemności, "podrywa się" zdecydowanie.  W ten sposób "przybiega" do Jezusa. To jest to, czego potrzebujemy,  czego potrzebuje wielu z nas:  uwolnić się od łańcuchów, które krępują naszą wiarę;  podjąć wreszcie decyzję bez odkładania jej na później; i stanąć przed Jezusem z prostym i nowym zaufaniem.

Kiedy Jezus pyta go, czego on od Niego chce, niewidomy nie ma wątpliwości. Wie bardzo dobrze, czego potrzebuje: "Nauczycielu,  żebym przejrzał." To jest najbardziej istotne. Kiedy zaczna się widzieć rzeczy w nowy sposób, życie się przemienia. 

Kiedy wspólnotę chrześcijańską ogarnia światło Jezusa, wtedy ma  miejsce nawrócenie.



Źródło: IHU - Notícias


Nenhum comentário:

Postar um comentário